poniedziałek, 16 marca 2015

44. "Hey, Let’s not be alone tonight"

~Abi~
O 7 rano wszystkie nas obudził głośny budzik. Przeciągnęłam się, usiadłam na łóżku i powoli zsunęłam z niego nogi. Stopy wsunęłam w puchowe kapcie i ruszyłam do łazienki. Tam w lustrze zobaczyłam odbicie jakiegoś potwora, którego włosy były w jednym wielkim chaosie, a pod oczami miał wielkie sine wory. Brakowało mi tylko kolorowej i pomarszczonej skóry. Postanowiłam jak najszybciej doprowadzić swoją twarz i włosy do ładu. Po 15 minutach wyszłam z łazienki przed którą stała Hope.
- Halo! - pomachałam jej przed zamkniętymi oczami.
- Co?! yy ja wcale nie śpię... - mówiła zaspanym głosem.
- Chyba nie chcesz, żebym urządziła ci pobudkę ... 
- oj nie! - od razu się ożywiła - przecież mówię, że nie śpię. 
Poszłam do pokoju gdzie założyłam czarną prostą sukienkę z 3/4 rękawami. Do małej ciemnej torebki włożyłam telefon, notatnik i długopis. Z plecaka, który był moim bagażem podręcznym podczas lotu wyciągnęłam, granatowe w białe kropki, okulary przeciw słoneczne, ponieważ o tej porze roku w Kalifornii jest nadal bardzo gorąco i ciągle świeci słońce. 
Poszłam do kuchni gdzie naszykowane śniadanie czekało już na stole. Jak zgaduję zrobiła je Ally :).
Zrobiłam sobie ukochane kakao i zaczęłam jeść. Czekając na dziewczyny przeglądałam facebooka, instagrama i twittera. I dopiero teraz tak naprawdę dotarło do mnie z kim jeszcze idę do klasy... Nastąpiło to po przeczytaniu jednego tweeta:


" Finally first day of school! :D
I can't forward to see all students and you @rossr5 "

Laura Marano... lubię ją, żeby nie powiedzieć, że uwielbiam, ale trochę się obawiam Raury. Wiem, ze to nie prawda, ale przecież sama kiedyś byłam ich shipperem i wiem, że szkoła na pewno ich zbliży.
Z tych zamyśleń wyrwały mnie Hope i Ally, które właśnie do mnie dołączyły. Zjadłyśmy śniadanie i o 8:40 byłyśmy gotowe. 
15 minut później dotarłyśmy przed budynek szkoły. Była dość sporych rozmiarów. Razem z Hope złapałyśmy się za ręce i poszłyśmy w tłum uczniów stojących przed wejściem. Obie usłyszałyśmy za sobą głos. To był Ross. Obok niego stała już Laura i uroczo się uśmiechała. Podeszłyśmy do nich, wcześniej uwalniając swoje dłonie. Ross wyglądał nieziemsko przystojnie w czarnym garniturze i białej koszuli. 
- Poznajcie się: Abi, Hope to Laura; Laura to Abi i Hope, jej przyjaciółka.
- Miło mi was poznać - powiedziała radośnie.
- Nam ciebie też. - odpowiedziałyśmy i uścisnęłyśmy sobie dłonie.
- Ross mi o tobie Abi, dużo opowiadał. 
- tak? - spojrzałam na nią niepewnie,a później z nutką grozy na niego.
- yyy.. Widziałem Ally, co ona tu robi? - eh te jego zmiany z tematu.
- Musi jeszcze coś załatwić w sekretariacie. - odpowiedziałam.
- Chyba powinniśmy już iść - stwierdziła Hope wskazując na tłum zmierzający do auli.
Nastolatkowie dołączyli do tłumu.

~narrator~
Gdy wszyscy znaleźli się na auli, dyrektor szkoły zaczął przemawiać. Powitał pierwsze klasy i po krótce opowiedział o szkole. Następnie przedstawił wychowawców klas pierwszych i po kolei każda z klas wyszła za swoim nowym wychowawcą. Nauczyciele oprowadzili nowych uczniów po szkole, pokazali im sale, w których będą mieli lekcje poszczególnych przedmiotów. Później poszli do swoich klas, gdzie opiekunowie rozdali im plany lekcji. 

1c - muzyka


poniedziałek
wtorek
środa
czwartek
piątek
1



j. francuski
taniec
2
matematyka
fizyka
śpiew
instrument
taniec
3
historia
j. angielski
śpiew
matematyka
chemia
4
j. angielski
matematyka
matematyka
j. angielski
Instrument 2
5
informatyka
j. francuski
j. angielski
geografia
biologia
6
instrument
Historia muz.
historia
w-f
j. francuski
7
w-f
Instrument 2
w-f




1c - ART


poniedziałek
wtorek
środa
czwartek
piątek
1



j. francuski
taniec
2
matematyka
fizyka
fotografia
z.twórcze
taniec
3
historia
j. angielski
z. ART
matematyka
chemia
4
j. angielski
matematyka
matematyka
j. angielski
z. twórcze
5
informatyka
j. francuski
j. angielski
geografia
biologia
6
z. ART
Historia sztuki
historia
w-f
j. francuski
7
w-f
Historia sztuki
w-f




Uczniowie wyszli ze szkoły.
- Co robimy? - spytał Ross.
- To znaczy? - Abi zerknęła na niego.
- Chodź...- zaczęła Laura, ale przerwał jej jakiś chłopak.
- Heeej! Jesteście z 1c, prawda? - spytał śmiało
- Tak.
- Jestem David. A wy? - każdy po kolei się z nim przywitał i podał rękę. - Nasza klasa idzie teraz na plażę, idziecie? 
- No jasne. - zgodził się Ross patrząc na dziewczyny, które zgodnie pokiwały głową. I ruszyli za chłopakiem, po chwili dołączyli do reszty klasy.
Do plaży był spory kawałek, dlatego większość drogi przejechali autobusem. W między czasie Abi uprzedziła Ally o późniejszym powrocie do domu.
Nastolatkowie na początku poszli na molo, a później wrócili na plażę. To nie był najlepszy pomysł, ponieważ chłopcy zaczęli biegać i zaczepiać dziewczyny, ubrania się brudziły, a niektórzy cali lądowali w piasku. Plusem tego wyjścia było poznanie swojej nowej klasy i przyszłych znajomych. 
Wieczorem zaczęło się rozbić zimno i kilka osób zaczęło się zbierać. Abi także chciała już wracać, ale reszta grupy bawiła się w najlepsze, więc nie chciała im psuć zabawy. 
Teraz większość ludzi była w barze, który mieścił się na plaży. 
~Abi~
Byłam zmęczona wcześniejszym bieganiem po piasku, dlatego usiadłam przy barze i kupiłam sok pomarańczowy. Ross zniknął mi z widoku tak samo jak Laura, a Hope gadała z jakimiś dziewczynami. Wpatrywałam się bezmyślnie w sok i mieszałam go rurką.
- Hej, yyy Abi, tak? - obok mnie usiadł chłopak z klasy.
- Hej, tak Abi, a ty Drake...
- Tak - uśmiechnął się. - Skąd jesteś?
- To znaczy?
- Nie jesteś amerykanką.
- Nie jestem, przeprowadziłam się do LA z Polski.
- Uuu trochę daleko. - dodał, a ja niechętnie się uśmiechnęłam. - umm, chcesz zatańczyć?
- Okey. - w sumie to co mi szkodzi.
DJ puszczał szybką muzykę, ale oczywiście z moim szczęściem, gdy stanęliśmy na parkiecie, puścił wolny kawałek.
Chłopak jedną ręką podniósł moją dłoń, a drugą delikatnie położył na mojej talii. Wiem, ze dziwnie wyglądaliśmy i nie chciałam, żeby akurat teraz Ross się pojawił. Podczas tańca z Drake'iem, dowiedziałam się, że uwielbia żartować, cały czas opowiadał kawały, niektórymi rozbawił mnie do łez. Wolna muzyka skończyła się, a ja odsunęłam się od niego. Nadal roześmiana obejrzałam się do tyłu i zobaczyłam ich razem... Ross i Laura.  Byli blisko siebie, za blisko! Ross szeptał jej coś do ucha, a ona się śmiała. Dłużej nie mogłam na to patrzeć. Bez słowa wybiegłam z pomieszczenia...






Hej,
Oj, musieliście trochę czekać na ten rozdział. Przepraszam, ale mam dużo nauki i niestety nie dam rady pisać szybciej.
Co do rozdziału to w końcu pojawiła się Laura :D
(piszę 'w końcu', bo jest w zakładce 'pozostali' od założenia tego bloga :P)
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodobał i proszę o komentarze z waszą opinią.
Niestety pod ostatnimi rozdziałami pojawiło się bardzo mało komentarzy, dlatego następny rozdział pojawi się dopiero wtedy, gdy pod tym postem będzie 5 komentarzy :/

Zapraszam także do nowej ankiety (po prawo, na górze). :)


Z innych informacji:

RIKER I ALLISON ZATAŃCZĄ DZISIAJ PO RAZ PIERWSZY W TV!!! 
:D


<3


Piosenka tytułowa:
- "Let’s not be alone tonight " - R5



środa, 25 lutego 2015

43. "Nie jest aż tak źle / Jutro udam, że to tylko zwykły sen"

'*'- odnośnik do danej informacji 



 Po skończonym posiłku, młodzież posprzątała ze stołu i przesiadła się na kanapy w celu rozmowy.
- Wymyśleliście co powiecie rodzicom? - zaczęła Abi.
- Tak. Prawdę. - odpowiedziała Rydel.
- To znaczy? - dopytywała.
- To znaczy powiemy o twoim przyjeździe tutaj w celu nauki. - powiedział Ross.
- No tak, ale wtedy wasz tata może nie uznać tego za wielką przeszkodę i nadal ograniczać nasze kontakty. - rozmyślała.
- Też o tym pomyśleliśmy. W ograniczeniu naszych kontaktów przeszkadza mu jedna dość istotna i codzienna sytuacja, a mianowicie ... Szkoła. - rzekł Riker.
- Teraz to ja nie rozumiem... - wtrąciła Ally.
- Rzeczywiście, one jeszcze nie wiedzą... - dodał Rocky.
- Od tego roku Ross będzie chodził do normalnej szkoły w LA.
- Do Panorama High School...?! - spytała niecierpliwie Abi.
- yyy tak... - blondyn spojrzał na nią.
- JEST! Ja też tam idę!!! Razem z Hope oczywiście. - uśmiechnęła się radośnie i mocno przytuliła Rossa.
- No to mamy sprawę rozwiązaną! - klasnęła uradowana Delly.
- Do jakiej klasy będziesz chodzić?! - nie przerywała młodsza.
- Pierwszej, bo muszę nadrobić materiał, który przegapiłem przez A&A, koncerty, Teen Beach Movie...
- Przecież miałeś prywatne lekcje.
- Tak, ale rzadko.
- Rozumiem, dla mnie... dla Nas to lepiej, nie?
- No jasne. - uśmiechnął się i ucałował jej czoło.
- O jakim profilu? - wtrąciła Ally
- Będę chodził do 1c z francuskim, a z zestawów dodatkowych (przymusowych) zajęć wybrałem zestaw muzyczny*, oczywiście. - mówił z uśmiechem, obejmując Abi ramieniem.
- Aha. - szepnęła i popatrzyła na kuzynkę.
- a... Eh... Ja też do 1c, - uśmiech delikatnie - lecz z zestawem artystycznym**. 
- ... Przynajmniej jesteśmy w tej samej klasie.
>> No tak, wieczny optymista<<
- yy Kelly właśnie skończyła ten kierunek. Musimy cię z nią zapoznać, na pewno ci pomoże jeśli będziesz chciała. - dodała Rydel i po chwili spytała zaciekawiona - a Ty, Hope?
- Ja? Niestety, także muzyczny zestaw...
- Oj nie będzie tak źle, będziesz tam ze mną - wskazał na siebie Ross.
- i właśnie dlatego się boję. Nie no, żartuję! - roześmiała się.

~Abi~
Eh sprawa się trochę skomplikowała, ale także rozwiązała. Zalety - wspólna klasa, brak ograniczenia ze strony ojca Rossa. Wady - inne profile, brak kogoś znajomego na profilu artystycznym.
Nieświadomie, a może i świadomie, podczas moich przemyśleń mój wzrok zatrzymał się na Ellingtonie. 
Uśmiechnęłam się. On zauważając to, odwzajemnił gest.
Jejku... ponownie poczułam to wspaniałe ciepło opływające moje ciało. Tak samo jak wtedy, przed hotelem... Jego uśmiech = poczucie bezpieczeństwa. 
No tak Abi, ale pamiętasz imprezę pożegnalną? Wtedy zachowywał się zupełnie inaczej niż wcześniej. Może to była tylko taka chwila innego zachowania, a może wprost przeciwnie, może właśnie TAKI jest Ellington Lee Ratliff...

***
- Ally, a ty co będziesz tutaj robiła? - spytał zaciekawiony Riker.
- Od jutra zamierzam szukać pracy, najlepiej jako nauczycielka polskiego, ale tutaj nie mam na to szans, więc pozostaje dziennikarstwo. - odrzekła.
- Aha. - odpowiedział i nastała niezręczna cisza.
- Na nas już chyba czas. - wyrwała Ally.
- Nieee... Zostańcie. - przytrzymał ją Riker.
- Dokładnie, poczekajcie na przyjazd rodziców. Oni za chwilę przyjadą.- Powiedziała Rydel.
- No dobrze. - skinęła Ally.
R5 oprowadziło dziewczyny po swoim domu i ogrodzie. Wrócili do salonu i w trakcie lodowego deseru przyżądzonego przez Delly, usłyszeli pukanie do drzwi.
- To rodzice...
.
.
.
.
.
.
.
.
.
[to miał być koniec rozdziału, ale postanowiłam jeszcze coś dopisać, bo wyszedłby trochę krótki ;)]
~ ~ ~
- Wróciliśmy!!! - oświadcza Mark i wraz ze Stormie kieruje się do salonu.
- Hej dzieciaki. - kobieta wita się po kolei z każdym, gdy nadeszła kolej Hope, Stormie zawachała się. - yyy Dobry wieczór - podała jej rękę.
- Dobry Wieczór, miło panią poznać. - mówi zestresowanym głosem.
- Umm - Mama patrzy pytającym wzrokiem na obok siedzącą Rydel.
- Mamo to jest Hope, przyjaciółka Abi. - Delly uśmiecha się.
- Abi? - i wszyscy zwracają wzrok na nią.
- Witam - uśmiecha się nieśmiało i natychmiast spuszcza wzrok na podłogę.
- Co ty tu robisz? - pyta zdziwiony Mark, lecz jego głos jest łagodny.
- Witam, jestem Ally, kuzynka Abi. - wstaje i przedstawia się. - Przyjechałam tutaj razem z Abi i Hope, ze względu na szkołę dziewczyn. 
- Szkołę?! - rzuca zszokowana Stormie.
- Tak mamo, Dziewczyny idą do tej samej szkoły co ja! - mówi radośnie Ross i przytula się do niej.
Rodzice Lynch usiedli razem z nastolatkami, którzy wszystko od początku do końca im opowiedzieli. Rodzeństwo jednak nie było przekonane czy to do nich dotarło. 
- No dobrze, dzieciaki chyba pora już się zbierać, nie chcę was wyganiać ale jest 20, a jutro pierwszy dzień szkoły. - oznajmiła Stormie.
Riker zaproponował, że podwiezie do domu dziewczyny, ale Ross miał trochę inne plany niż brat. 
- Abi, przejdziemy się?
- Teraz? Jest już ciemno... i późno...
- Proszę.
- Okey, chodźmy - zgodziła się.
Riker, Ally i Hope pojechali, a para wyszła na zewnątrz i ruszyła w drugą stronę. 
Dziewczyna rozglądała się, patrząc na tutejsze uliczki, do których jeszcze się nie przyzwyczaiła, a on zamyślony patrzył na chodnik. Przez pierwsze minuty była głucha cisza jedynymi słyszalnymi odgłosami były ich kroki i głosy oddalonych aut. 
- Więc... Dlaczego zdecydowałaś się tutaj chodzić do szkoły? - zaczął.
- Moim marzeniem było i nadal jest zamieszkanie w USA, a to był dobry pretekst do zrobienia tego. - uśmiechnęła się.
- a wiza?
- Wraz z dostaniem się do szkoły dostałam wizę, a Ally dostała ją ze wzglądu na bycie moim 'opiekunem'. 
- Rozumiem...
Ponowna chwila ciszy.
- Gdzie się wczoraj spieszyłeś, gdy przyszłam do was? I nie wykręcaj się, bo obiecałeś, że mi powiesz. - spytała z powagą na twarzy, lecz po chwili powaga zamieniła się w śmiech.
- No dobrze, dobrze, więc od pewnego czasu... chodzę do ... psychologa. Mama kazała mi tam chodzić po przyjeździe z Londynu. Na początku zmuszali mnie do tego, a ja wykręcałem się na tysiąc sposobów, lecz w końcu dotarło do mnie, że mój stan poprawia się i coraz chętniej tam chodziłem. A teraz kiedy przyjechałaś mój stan szczęścia osiągnął 100%, aż moja psycholożka była zdziwiona moim wczorajszym poziomem euforii. - mówił radośnie i gestykulował.
- Cieszę się - złapała go za rękę.
- Ja też.
- Możemy wracać? Jest mi zimno, a mój dom jest ładny kawałek stąd. 
- Tak, jasne. - rzekł, zawrócili, a on dał jej swoją skórzaną kurtkę. 
- Będziesz chodził do normalnej szkoły... 
- Taaak...
- A co z Austin i Ally, koncertami?
- Niektóre dni będę opuszczać w szkole lub będę pracował na planie wieczorami, a co do koncertów, to staramy się planować je na weekendy. Zresztą co do serialu, to Laura, także będzie chodziła z nami do High School, więc reżyserzy jakoś wpasują nam się w grafik. 
- Eh, będziesz cały czas zajęty - posmutniała.
- Takie jest już moje życie. Sława równa się brak wolnego czasu. Już nauczyłem się z tym żyć.
- Ty może tak, ale ja nie.
- Przecież nie musisz. - popatrzył ze zdziwieniem.
- Otóż mylisz się, MUSZĘ! Pewnie ja tak samo jak producenci serialu, będę musiała wpisywać się w twój grafik! Nie chcę tak!!! - mówiła głośniej.
- Spokojnie, jakoś sobie poradzimy, postaram się o jak najwięcej czasu spędzonego z Tobą. - zatrzymali się i przytulili. - No już nie płacz, będzie dobrze. - delikatnie się uśmiechnął i otarł łzy z jej policzka.
Stali już przed domem Abi, pożegnali się zwykłym 'Dobranoc' i rozeszli się. 
Kiedy dziewczyna wślizgiwała się pod ciepłą kołdrę, jej telefon zawibrował. 
SMS 
Nadawca: Ross Lynch
Zauwarzyłem, że nosisz dwa naszyjnik, jeden ten który dostałaś ode mnie w Londynie, a drugi ten, który przesłałem Ci razem z listem w zeszłe święta.
Dziękuję...
... za to i za Twój przyjazd. 
Śpij słodko i do zobaczenia jutro w szkole ;)

Po przeczytaniu sms'a uśmiechnęła się i zasnęła.





* Zestaw zajęć muzycznych:
- wybrany instrument
- wybrany instrument nr.2
- śpiew
- taniec
- historia muzyki

** Zestaw zajęć artystycznych:
- zajęcia art. - malarstwo, rysunek 
- historia sztuki
- zajęcia twórcze - rzeźbiarstwo, lepienie z gliny itd.
- fotografia
- taniec 


Hej,
Nareszcie jakiś dłuższy rozdział :)
Długo musieliście czekać i niestety, na następny też trochę poczekacie, bo mam duuuużo nauki :P

DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM ZA CZYTANIE MOJEGO BLOGA i KOMENTOWANIE GO.
Zapraszam do ankiety (na górze, po prawo)

Z informacji dodatkowych:

 RIKER BIERZE UDZIAŁ W AMERYKAŃSKIM
"Dancing With The Stars" !




Już się nie mogę doczekać !!! :D :3

Piosenka tytułowa: 
- "Tlen" - Kasia Popowska


Do następnego ;)

<3


piątek, 6 lutego 2015

42. "They all got the same heartbeat; But hers is falling behind"

Przyjaciółki wróciły do nowego domu i zaczęły się rozpakowywać

Wieczorem

- Ah to był dzień pełen wrażeń... - zaczęła Ally.

- oj tak - przytaknęła Abi. 
- Najpierw leciałyśmy samolotem, potem zobaczyłyśmy nasz nowy dom, później wy poszłyście do... właśnie jak tam było u R5?
- A jak mogłoby tam być? - spytała Abi.
- no tak to pytanie retoryczne.
- Na żywo, to rodzeństwo jest jeszcze fajniejsze - odpowiedziała Hope.
Na tym dziewczyny skończyły rozmowę, ze względu na godzinę. Była 19, czyli przeliczając na czas w Polsce - 4 rano. Jeszcze się nie przestawiły godzinowo, więc były padnięte. Weszły na górę, wygrzebały piżamy i poszły spać.

31.08.14 - niedziela

Dziewczyny wstały wcześnie rano i po kolei poszły się kąpać.  Po skończonych wizytach w łazience przygotowały śniadanie z wczoraj zakupionego chleba i kilku dodatkowych składników. 
- yy ten chleb... jest dziwny... - rzuciła najstarsza.
- bo to 'amerykański chleb', nie spodziewaj się takiego dobrego pieczywa jak w Polsce. - rzekła Hope.
- Czyli już wiemy za czym będziemy tęsknić. 
- Mamy jakieś plany na dzisiaj? - wtrąciła Abi.
- Musimy się rozpakować i pojechać na zakupy i wypadałoby się jakoś przygotować na jutro. W końcu to pierwszy dzień szkoły. - odpowiedziała kuzynka.
- agr no tak, eh i się zacznie...- prychnęła Hope.
- heh, bo wiesz, chciałyśmy jeszcze dzisiaj na chwilę wstąpić do domu lynchów, oczywiście zdążymy ze wszystkim, o to się nie martw. - mrugnęła okiem i dopijając ostatnie łyki kawy, chwyciła przyjaciółką za rękę i pobiegły do pokoi. 
Szybko ubrały się w ciuchy i zaczęły pracę. 
Abi ciągle pospieszała Hope. Bardzo szybko się ze wszystkim uwinęły, bo zdążyły do południa. 
- okey, teraz zakupy... - podsumowała blondynka. - ALLY!!! - krzyknęła, lecz sama pobiegła do pokoju szatynki, który był obok. 
- tak?
- jedziemy na zakupy?
- no dobra, tylko dokończę, to wy odpocznijcie a ja jeszcze posprzątam tutaj.
- okey - koleżanki poszły do kuchni i napiły się szklanki wody.
Po chwili zawibrował telefon Abi.
- Halo?
- Hej, tu Rydel.
- o Hej - uśmiechnęła się.
- Wczoraj zaskoczyłyście nas swoimi odwiedzinami i nie byliśmy na to zbytnio przygotowani, dlatego dzisiaj w ramach rewanżu zapraszamy was na obiad oczywiście mam na myśli ciebie, Hope i Ally. 
- Dziękujemy!!! Na pewno przyjdziemy, o której?
- o 16.
- okey, a będzie Ellington? - spytała przyciszonym głosem.
- Tak będzie - odpowiedziała szybko. - to do zobaczenia, papa
- papa...

Dziewczyny zadzwoniły po taksówkę i pojechały nią do najbliższego supermarketu. Zakupy zajęły im dość dużo czasu, ponieważ 3,5 godziny. Spieszyły się, bo chciały zdążyć na obiad u rodziny Lynch. Gdy wróciły do domu zostało im 20 minut do wyjścia. Mimo zmęczenia po wyczerpujących zakupach, nie miały czasu na odpoczynek. Rozpakowały zakupy i pobiegły do swoich pokojów w celu przebrania się w ładniejsze ubrania. 

Po 10 minutach spotkały się przy drzwiach.
 Abi założyła kremową sukienkę, kurtkę jeansową i czarne conversy
 Hope - białą podkoszulkę, spódniczkę w kwiatki, kurtkę skórzaną i koturny
 Ally - miętową bluzkę, czarne spodnie, sweterek i baleriny

Na miejsce dotarły 15 minut później. Zapukały do drzwi. Otworzył im Ryland i zaprowadził do salonu gdzie stał przystrojony stół z potrawami.

- ELLINGTON!!! - krzyknęła nastolatka.

-Abi? - chłopak rozejrzał się.
Ona podbiegła do niego i z rozpędu przytuliła się. On odwzajemnił jej gest. Trwali w nim dość długo. W między czasie szeptali:
- Cieszę się, ze przyjechałaś.
- Brakowało mi was...ciebie.
- Ale teraz już tak nie będzie. - odsunął się i uśmiechnął.
Następnie wszyscy się przywitali i usiedli przy stole.

~Abi~.
Obok mnie usiadł Ell i Ross, który zerkał chłodnym wzrokiem na Ratliffa, obok Ell'a siedziała Hope obok niej Riker, który siedział przy Ally, następnie Rocky i Rydel. 
- Częstujcie się - powiedziała Rydel i wskazała stół.
Na stole był pieczony indyg z ziemniakami. Do tego kilka surówek lub gotowana marchewka.
Wszyscy zaczęli nakładać potrawy na swoje talerze, ja postanowiłam poczekać, aby nie robić większego zamieszania. Bezmyślnie patrzyłam się w biały talerz, a palcami lewej dłoni dotykałam ząbków widelca, który leżał obok talerza. Wtedy poczułam delikatne dotyki. Z lewej strony moją dłoń dotykał Ell, a prawą dłoń chwycił Ross. Było to straszne uczucie. Czułam się dziwnie...Bardzo dziwnie! Szybko położyłam obie swoje dłonie na kolanach, sprawiedliwie dla obu. To znaczy nie do końca sprawiedliwie... Agr ta cała sytuacja i relacja jest bardzo dziwna i muszę ją jak najszybciej zakończyć, ale nie umiem...





Hej,
Mam nadzieję, ze rozdział wam się podobał... :)
Jest on bardziej informacyjny, niż jakiś ciekawy :P, ale mam nadzieję, ze już w następnym coś się wydarzy ^^
Jutro wyjeżdżam w góry, ale biorę sprzęt, więc w wolnym czasie będę pisać rozdziały ;)
W poprzednim poście pisałam, ze ze względu na ferie i wolny czas będę dużo pisała tsaa... oczywiście moja wena gdzieś uciekła i dopiero powróciła w czwartek :P
Zapraszam do głosowania w ANKIECIE
i do komentowania ^^
<3

Piosenka tytułowa:
- Echosmith - "Cool kids" (ostatnio bardzo ją lubię ^^)


wtorek, 27 stycznia 2015

41 cz.2 "I can't wait..."

 Stanęłyśmy przed głównymi drzwiami, zerknęłyśmy na siebie i Hope nacisnęła dzwonek, którego dźwięk rozległ się po całym domu. Przełknęłam głośno ślinę. Moje serce przyspieszyło kiedy zobaczyłam, że ktoś po drugiej stronie drzwi naciska klamkę. 

... Następnie zza drzwi niepewnie wychylił się Rocky.
- yyy tak? W czymś mogę pomóc?- spytał również niepewnie.
- yyy tak?! - przedrzeźniła go Hope.
- Rocky, nie poznajesz? - spytała radosna Abi.
- Damn, przepraszam Abi, wyglądasz trochę inaczej... Z tym czymś na głowie co przypomina wodospad - wykrzywił buzię próbując odwzajemnić uśmiech.
- hahaha, no tak, mogłam was uprzedzić co do tego... 
- ... i oczywiście jestem zdziwiony TWOJĄ obecnością, TUTAJ!!!
- Fakt, co do tego tez was mogłam uprzedzić, ups.
- To znaczy Rydel coś wspominała o tym, że przyjedziesz, ale nikt nie wiedział kiedy.
- Eh przepraszam, tak jakoś wyszło. - powiedziałam ciszej słysząc z wnętrza domu pytanie wspomnianej dziewczyny:
- Kto to ? - spytała, ale po chwili także wychyliła się i spojrzała wprost na mnie.
- ABI!!! Jejku jak ja tęskniłam! Nareszcie jesteś! - przytuliła mnie mocno. Gdy mnie puściła dodała - Już myślałam, że nie przyjedziesz.
- No co ty? Miałabym przepuścić taką okazję?!
- Na prawdę ją poznałaś?!? - pytała chłopak, patrząc na siostrę z nie dowierzaniem. - W TYM?!
- Eh, wy faceci.... Ledwie zmienić kolor włosów i już nie poznajecie. Rocky, ona tylko zmieniła kolor końcówek, więc tak, poznanie jej nie jest takie trudne. - podsumowała starsza i wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
- a to jest właśnie Hope - wskazałam na stojącą obok mnie dziewczynę.
- Heeeej! Rydel. - uśmiechnęła się ciepło blondynka.
- Hope - odpowiedziała odrobinkę przestraszona.
- Mnie już zdążyłaś troszeczkę poznać, Rocky. - podali sobie ręce.
- Ups, prawie zapomniałam, a to trochę niewybaczalne, więc cicho sza, jakby co, okey? - rzekła z lekka zestresowana Dell.
- yyy? - zdziwiła się Abi.
- ROOOSS!!! CHODŹ! - krzyknęła w głąb domu. - zrobimy mu małą niespodziankę - puściła mi oczko, weszła z Rockym do środka i przymknęła drzwi.
Usłyszeli odgłos zbiegania ze schodów.
- Co tam? 
>> Jego głos. Tak dawno przeze mnie nie słyszany.
I nagle w moim brzuchu, mimo panującej na zewnątrz jesieni, budzą się motyle, a nogi mam z waty, aż lekko musiałam oprzeć się o ramię Hope. <<
- Ktoś przyszedł? - patrzył zdziwiony na rodzeństwo, które próbowało być poważne. Czekając na odpowiedź nalał sobie do szklanki pomarańczowego soku.
- Um, jakby ci to powiedzieć... - zaczęła siostra
- Najlepiej normalnie - uśmiechnął się.
- Widzę, że jesteś w dobrym humorze... - dodała.
- tak, a to źle?
- Nie! 
- dobra Rydel, o co chodzi? Kto tam jest? Szybciej bo spieszę się, za chwilę mam...- spytał zniecierpliwiony, lecz nie dokończył swojej wypowiedzi, bo przerwał mu Rocky.
- WODOSPAD! - krzyknął. A rodzeństwo popatrzyło się na niego jak na idiotę.
- Dobrze pokażemy ci, ale pod dwoma warunkami. Nie rozwalisz domu i nikt nie ucierpi ! - mówiła bardzo poważnie.
- yyy okeeey, zaczynam się bać... - powiedział Ross, spoglądając niepewnie na brata i siostrę.
Oni nic nie mówiąc, otworzyli szeroko drzwi.
 >> Stał na przeciwko mnie, a w ręku trzymał szklankę z sokiem, to znaczy gdy podbiegłam do niego upuścił ją, a sok nas ochlapał, ale to nie było teraz istotne.
Trwaliśmy w mocnym przytuleniu do momentu gdy Ross rozluźnił ręce i popatrzył na mnie. <<
- Nie umiem opisać swojej radości. NARESZCIE JESTEŚ! - powiedział radośnie. Uniósł kilka centymetrów nad ziemię i zakręcił się, a jej ciało uniosło się i opadło płynnie. 
- Aww wyglądają jak dwie słodkie 
- gołąbki - Rydel chciała dokończyć słowa brata, lecz on ją poprawił.
- pomarańcze! - wychylił się w ich stronę i dodał - i w dodatku pachną jak one. 
Roześmialiśmy się.

>> Patrzyliśmy na siebie i oboje nie mogliśmy się nadziwić, jak oboje mogliśmy się tak zmienić przez trzy miesiące. Oczywiście chodzi mi o wygląd. <<
O innych zmianach mieli dowiedzieć się dopiero później.

- Oj, to jest Hope, moja przyjaciółka. - podeszłam do niej, przedstawiłam Rossowi i na odwrót.
- Hej, Jestem Ross. - uśmiechnął się, a dziewczyna zaczęła się niepohamowanie śmiać. Blondyn wyglądał na trochę zdezorientowanego.
- hahaha, przepraszam, ale zabrzmiało to jak na początku wywiadu, kiedy mówisz "Hi, I'm
Ross."

(Taki przykładzik "Hi, I'm Ross Lynch")

- yyy Ahaaaa... - powiedział niezbyt entuzjastycznie. - Wiesz co, przypominasz mi trochę moją przyjaciółkę Laurę.
- Marano? - kiwnął głową. - Dlaczego?
- Ze względu na inne poczucie humoru...
- A, no to tak z tym mogę się czasami zgodzić. 
Przerwali rozmowę, bo do pomieszczenia wszedł Riker i Ryland.
- Abi?! Czeeeść! - uśmiechnął się najstarszy i przytulił nastolatkę.
- Hej, Abi. 
- Ryland, ale my się już chyba poznaliśmy. - przypomniał. - Wiesz, wtedy na po koncercie, gdy bawiłem się z twoją siostrą...
- Ah, no tak. Swoją drogą, polubiła cię wtedy i czasami wspominała o tobie. 
- hahaha, miło. - dodał.
- A tobie jak na imię? - Riker zwrócił się do obcej dziewczyny.
- eee...yyy...Ja-a-a Hope...- wydukała.
- Hmm, całkiem złożone to imię, no ale dobrze, więc witaj "eee yyy Ja-a-a Hope" - podał rękę. Ona z lekka się zarumieniła i odwzajemniła gest, a on się roześmiał.

- Ross nie musisz już iść? - spytała Rydel.
- Umm... Myślę, że dzisiaj mogę to odwołać. - powiedział patrząc na Abi.
- Gdzie iść? Co odwołać? - pytała zdezorientowana dziewczyna.
- Później ci powiem. - machnął ręką.
- Nie ma Ellingtona? - mówiła, rozglądając na boki.
- Nie, jest z Kell...auć! - Rocky nie zdążył dokończyć, bo Delly kopnęła go w nogę.
- Jutro ma do nas wpaść. - wyprostowała.
- Aha, no dobrze, a wasi rodzice?
- Wyjechali do dziadków na tydzień i jutro wieczorem wracają. - odpowiedział Riker.
- I co zrobimy? - spytała.
- W sumie jeszcze nad tym nie myśleliśmy. - rzekł Ross. - Ty się o nic nie martw, my coś wykombinujemy. - puścił jej oczko.
- No dobra, to my musimy już uciekać. Wpadłyśmy tylko się przywitać i oznajmić o naszym przybyciu. - oznajmiła Abi i podeszła z Hope do drzwi. - jeszcze jutro wpadniemy. - dodała i wyszły.
- Czeeeść!!! - rodzeństwo pożegnało je chóralnie i zamiast powrócić do swoich czynności, od razu zaczęli obmyślać plan działania odnośnie rodziców. Oczywiście nie skończyło się tylko ja tym. Ross mówił o swoich uczuciach jak jakiś Romeo, a rodzeństwo po pół godzinnym monologu brata, przestało go słuchać i wróciło do czynności przerwanych przez Abi i Hope.



Witam ^^

Yay, nareszcie rozdział :)
Przepraszam za długą nieobecność, ale miałam ku temu kilka powodów. (rodzinnych, szkolnych itd.)

DZIĘKUJĘ ZA 20 000 ODSŁON BLOGA!!!! <3 <5

Teraz zamierzam dodawać je co tydzień lub dwa  tygodnie.
W poniedziałek zaczynają mi się ferie, więc wtedy (o ile najdzie mnie wena) będę duuuużo pisać, z wyprzedzeniem i mam nadzieję, że jakoś to wyjdzie.
Zapraszam do oddawania głosów w nowej ankiecie, a tych, którzy jeszcze nie wchodzili w zakładkę o Hope, serdecznie na nią zapraszam ;)
Proszę o komentarze ^^

(Piosenka tytułowa z poprzedniego rozdziału)


<3