wtorek, 16 września 2014

30. " This is the end..."

~Abi~
Z wielkim trudem otworzyłam powieki. Do mojej źrenicy wpadło kilka promieni słonecznych. 
Niestety, kiedyś musiał przyjść ten dzień. 
Nie idę dzisiaj do szkoły, nie zmarnuje tych ostatnich chwil w tym budynku. Zerkam na zegarek, oh już 10. 
Siadam na łóżku, chwila... dlaczego moja mama nie obudziła mnie dzisiaj do szkoły? Zerkam na karteczkę przy mojej poduszce. 
" Słoneczko,
Rano dzwonił do ciebie Ross.
Przekazuję ci tylko, że dzisiaj nie musisz iść do szkoły :) "
Dziękuję mamo ... i Ross 
Spojrzałam na komórkę... 10 wiadomości i 5 nie odebranych od Ellingtona -.-
O__O chwila, jeśli mama odebrała od Rossa, to od Ella też?! Miejmy nadzieję, że nie.
No ta, najłatwiej przepraszać przez smsy.
Ogarnęłam się i poszłam coś zjeść.


* Wejście przed clubem *

Kiedy Rocky wypadł na ulicę już od dawna nikogo na niej nie było, a dzielnica zmieniła się nie do poznania. Po ziemi walały się puszki po piwie i czuć było jeszcze zapach dymu w powietrzu. Zrobiło się nieprzyjemnie. Dziewczyna, która bezpiecznie leżała w jego ramionach zadygotała i zacisnęła pięść na jego piersi.
- Szkoda, ze jesteś taka pijana, bo wyglądasz dzisiaj naprawdę smakowicie. – uśmiechnął się smutno. Kiedy nachylił się nad nią, by pocałować jej rozpalony policzek usłyszał za sobą kroki.
- Zaczekaj! – ktoś krzyknął.
- Cholera jasna gówniarzu, chcesz powtórkę z rozrywki? – zapytał zrezygnowany.
- Nie o to mi chodzi. Daj mi ją zawieźć do szpitala, albo chociaż zabrać się z wami. - powiedział zdenerwowany.
- Teraz się o nią martwisz czy raczej o to jak bardzo będziesz miał przesrane i próbujesz udawać wyrzuty sumienia?
- Zamknij się. Wiem, że to było głupie. Chciałem tylko, żeby chociaż na chwilę zapomniała o tobie, inaczej nie dałaby się tknąć. – W czasie rozmowy szli w kierunku samochodu szatyna, ale po ostatnim zdaniu wypowiedzianym przez Piotrka oboje stanęli. Brunet uśmiechnął się pod nosem. Stał pewniej niż przedtem. Skutki po piwie już minęły, a ten nie zamierzał się poddawać. Starszy położył dziewczynę na masce samochodu i ledwo powstrzymując się od rzucenia na młodszego powoli odwrócił się w jego stronę. 

********************************************************************************************************

Poczuł ostry ból nad lewym okiem i upadł na beton. Komuś najwidoczniej się to spodobało, bo usłyszał nad sobą rechot i upadek drugiego ciała. Leżący obok niego Piotrek stęknął z bólu.
- Ładną sobie panienkę przyprowadziliście. Nie będziecie mieć nic przeciwko jeśli ją sobie pożyczymy? - chłopcy chcieli się podnieść, ale faceci przydepnęli ich mocniej do ziemi. - Czyżby ptaszki chciały pomóc swojej królewnie? - sytuacja stawała się coraz bardziej beznadziejna. Jeden z podpitych mężczyzn zbliżył się do Oliwii. Po czole Rocky'ego spłynęła kropla potu. Nie mógł się ruszyć. Głowa bolała go niemiłosiernie. Zaczął tracić nadzieję, ze uda mu się cokolwiek zrobić. Nie wiedział jak jej pomóc. Na nastolatka też nie miał co liczyć. Słyszał tylko jego ciężki oddech. Wiedział co on oznaczał. I wtedy właśnie rozległ się dźwięk nadjeżdżającego samochodu patrolującego okolicę. Pijacy poderwali się, łącznie z facetem nachylającym się nad niewinnym ciałem dziewczyny. Uciekli. Zostawili ich w spokoju. Teraz pozostało już tylko jedno. Dostać się jak najszybciej do szpitala.



=Novotel=
- DZIECI !!! POBUDKA !!! - rozległ się krzyk Stormie. - szybciutko ! - mówiła odgarniając pościele z ich twarzy. - musicie się jeszcze dzisiaj spakować łącznie z instrumentami DO 15 !!!
- co? To o której mamy samolot ? - spytała zaspana Rydel.
- o 17 słońce... Chwileczkę GDZIE JEST ROCKY?!
- nie wrócił? - do pokoju wszedł Riker. - dziwne, na początek nie przychodzi do klubu, potem nie wraca do hotelu, czyli ...
- jest z Oliwią - zachichotał Ross.
- ej, nie śmiej się, bo wczoraj to ty w nocy byłeś z Abi - do wszystkich dołączył Ratliff.
- ojeju, przepraszam. Wyluzuj stary - powiedział blondyn i poklepał go po ramieniu.
- odwal się.
- Spokojnie. Co ja ci zrobiłem?
- PRZESTAŃ UDAWAĆ NIEWINNEGO, kochasiu.
- Ell przestań! - odsunął go Riker.
- ogarnięcie się i schodźcie na śniadanie. - odparła Mama i wyszła.
Szatyn poszedł do łazienki, a rodzeństwo ubrało się i zaczęło pakować. 
- wiecie o co mu chodzi? - spytał najmłodszy.
- Chyba zaprzyjaźnił się z Abi i smutno mu w ten ostatni dzień...zresztą jak nam wszystkim. - westchnęła siostra.
- Serio? Nie wiedziałem, że są przyjaciółmi...- zdziwił się.
- no właśnie, od kiedy niby nimi są...? - dodał brat.
- To znaczy wiecie ja tak tylko podejrzewam, ale zaczęli często ze sobą gadać odkąd ty byłeś w szpitalu.
- eh, ja sądzę, że po prostu się zakolegowali jak zresztą całe R5 z dziewczynami. - odparł Ross i poszedł do swojego pokoju w celu dalszego pakowania.
- Delly, Ty tak na serio?
- heh, wiesz ... Niezupełnie, bo...
- taaak?
- Ellington chyba się w niej zabujał. - powiedziała mu szeptem na ucho.
- CO?! Przecież .. Ross ...
- Na początek wydaje to się głupie, bo Ross i Kelly, lecz później jak głębiej pomyślisz i spojrzysz oczami w przeszłość...- mówiła po cichu dziewczyna. - ... A wczoraj to było widoczne, sam musisz przyznać.
- ej, ej, ej to wcale nie takie durne. Faktycznie w klubie co chwile znikali i o dziwo razem w tym samym czasie.
- do tego Rat zrobił odbijanego w tańcu, aby z nią zatańczyć. - dodała.
- No to mamy poważny problem, więc co robimy?
- jeszcze nie wiem, ale pewne jest to że ani Ross ani Ratliff nie mogą się dowiedzieć że coś wiemy. Zachowujmy się naturalnie, jakby nigdy nic. - dokończyła i do pokoju wparował najmłodszy.
- mama dzwoniła, mamy już schodzić do bufetu, a o czym gadaliście?
- musisz być taki ciekawski? - zaśmiał się brat i nie odpowiadając na pytanie wyszli wraz z Ellem z apartamentu.

Zwymiotowała. Znowu.
- Przepraszam, gdzie jest lekarz? - w końcu dopadł do rejestracji.
- Zaraz Pana zaprowadzę. Ojej, trzeba jak najszybciej zaszyć tą brew, bo będzie blizna. - Nie widział już na jedno oko. Duszności były nie do zniesienia. Krew spływała mu po policzku. - Halo? Proszę Pana?!? Proszę się trzymać. Zaraz pójdę po wózek. Matyldo, podtrzymaj go. - Ciężko. Zdecydowanie za ciężko. Nie mógł jej utrzymać. - Cholera! Zaraz mu całą twarz zaleje! O Boże! On ma jeszcze nieprzytomną dziewczynę na rękach. Magda! Pomóż jej! Ja lecę po chłopaków. - Usiąść. Musiał gdzieś usiąść. Podłoga była tak przyjemnie zimna. 

Zabrali ją. Nie musiał się już martwić. Wiedział, że są bezpieczni.

********************************************************************************************************

Zobaczył błysk światła przez zamknięte powieki. Chciał się podnieść, ale natychmiast zakręciło mu się w głowie, więc nie ponowił tej próby. Poczuł, że ktoś przetarł mu bolące czoło, rana go zapiekła i zaraz potem zgasło światło.
Kiedy się obudził, leżał już na łóżku szpitalnym. Delikatnie dotknął bandaża na czole i skrzywił się z bólu. Pielęgniarka widząc, że już się obudził podeszła do niego, lecz ten natychmiast się zerwał pytając dziwnie spokojnie gdzie znajduje się jego partnerka. Kobieta zaprowadziła go pod salę na końcu korytarza i uśmiechając się odeszła. Chłopak zacisnął pięści i spojrzał przez okrągłe okienko w drzwiach. W pokoju na łóżku leżała drobna brunetka z książką na kolanach wczytując się w coś ze skupieniem na twarzy. Rocky się roześmiał i pchnął drzwi do środka. Zielonooka natychmiast spojrzała w jego stronę i rozpłakała się rzucając mu na szyję. Szatyna nie obchodziło, że będzie miał zaraz całą zasmarkaną koszulę. Cieszył się, że wszystko wracało do normy.

********************************************************************************************************

- Rocky? - spytała kiedy leżeli na jej małym szpitalnym łóżku wpatrując się w niebo za oknem.
- Yhmmm? - zamruczał nastolatek.
- Kocham cię. Nigdy już mnie nie zostawiaj. - nie usłyszała nic prócz jego oddechu.

********************************************************************************************************

Na jej twarzy pojawił się błogi uśmiech. Przeciągnęła się i spojrzała w głębokie oczy chłopaka. Nie. To był tylko sen. Po przebudzeniu nie zastała nikogo w pokoju. Na nocnym stoliku leżała karteczka. Oliwia drżącymi dłońmi podniosła ją i przeczytała. Minutę później leżała już na podłodze, a po policzkach dziewczyny spływały czarne łzy.


Szykując się na lotnisko nie stroiłam się w żadne sukienki. Założyłam jasny T-shirt, jeansy i różowe trampki. Wychodząc zarzuciłam na siebie kurtkę jeansową i poszłam na przystanek.
Rozmowa telefoniczna:
- Hej Oliś! Ja właśnie czekam na autobus i powinnam u ciebie być za 20 minut.
- Eee, ale o co ci chodzi?
- Umawiałyśmy się, że razem pojedziemy pożegnać R5.
- Zupełnie o tym zapomniałam.
- CO?! Nie wygłupiaj się i przez to nie pożegnasz się z Rockym?
- No, nie moge...
- na prawdę?!?! - powiedziałam wkurzona.
- przepraszam... 
- aha, czyli teraz mam sobie sama radzić, tak? Twój tata nie podwiezie nas na lotnisko, więc jak mam zdążyć przed wylotem?! - krzyczałam
No super, jeszcze się rozłączyła... 


~Ross~
Gdy Rocky przyjechał i w końcu wszyscy się ogarnęli...ekhem Rydel ekhem ... Pojechaliśmy na lotnisko, oczywiście musiały się zacząć korki, więc dopiero po upływie godziny tam dojechaliśmy. Każdy z nas wziął swój plecak, a ja i Riker dodatkowo gitary. Resztę bagaży wypakowaliśmy z drugiej taksówki i powoli zawieźliśmy je pod rejestrację. Ciągle się rozglądałem, lecz nigdzie nie widziałem Abi. Wylot mamy za godzinę, ma jeszcze trochę czasu na przyjazd tutaj, więc na pewno zdąży. 
Mama odebrała nasze wcześniej zamówione bilety i poszliśmy pod bramki. Jak zwykle musieli nas sprawdzić, czy nie mamy ze sobą niebezpiecznych rzeczy :P 
Gdy każdy z nas przechodził, bramka nie zapikała, czyli... Jesteśmy bezpieczni dla otoczenia xd
Eh, teraz pozostało nam tylko czekać na lot do Londynu, w tam do Los Angeles i do domciu :3
Wszystko fajnie oprócz jednej malutkiej yy tzn dużutkiej sprawy... Abi... Tak bardzo chciałbym żeby poleciała z nami. Mam jej tam tyle do pokazania... - rozmarzył się.
Ej, - spoważniał - a może tata miał rację?! Może gdybym do niej wtedy nie podszedł, nie miałbym problemów. Nie byłoby mi teraz smutno, nie trafiłbym do szpitala (!), a w LA bylibyśmy dużo wcześniej ...
- Chwiiiilaaaa czy ty właśnie powiedziałeś, że wolałbyś jej NIE SPOTKAĆ?!?! - z myśli wyrwał mnie Riker.
- CO?! 
- Przed chwilą to powiedziałeś...
- yy nie, to znaczy, damn, powiedziałem swoje myśli na głos -.-
- okey, nevermind, mam tylko nadzieję, że tego nie schrzanisz bracie.
- raczej, że nie i Riker, jakby co to ja nic nie mówiłem. - odparłem poważnie.
- okey, okey.
... Wracając, NIE oczywiście; jasne że wolałbym ją poznać. O Boże ja już chyba majaczę, to pewnie z tęsknoty. Jak ja wytrzymam te miesiące rozstania z nią, z moją drugą połówką serca...

~Abi~
Kuźwa super, za chwilę się spóźnię i nie zobaczę żadnego z nich.
Grrr, gdybym nie przyjmowała się Oliwią to byłabym na tym lotnisku jeszcze przed nimi. Dobrze, spokojnie Abi, na pewno zdążysz, jedziesz taksówką, kierowca sprawnie omija korki... No cholera znowu czerwone. Nic tylko powiedzieć: jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy -,-
Nie mogę się spóźnić! Nie dzisiaj, kiedy mam im ogłosić swój wybór...
I wiem, wypadałoby ich uprzedzić, że będę później, ale komuś tutaj rozładowania się bateria w komórce.
Uff jestem, jest 16:40, ale mam tylko 10 minut, bo na pokładzie muszą być wcześniej. 
Biegnę jak oszalała w miejsce poczekalni, jest duża więc błądzę wzrokiem, kolorowe walizki, pokrowce na gitary... Tak to muszą być oni. 
Podbiegam.

Już myślałem, że nie zdąży. I nagle jest, jej mysie włosy jak zwykle nie ogarnięte, a ubranie jak zwykle pełne kolorów. 
Wszyscy już wcześniej wstaliśmy, a teraz z bagażami czekaliśmy w kolejce do busa. Kładę wszystkie rzeczy na podłodze. 
Łapię ją w mocne objęcia, podnoszę i kręcę wokół siebie. Po chwili stawiam ją z powrotem na ziemi. 
- Abi...
- Ross... - spostrzegłam wzrok Ellington na sobie..., ale starałam się nie zwracać na to uwagi.
- Kocham Cię - nie odpowiedziała mi tylko zbliżyła swoją twarz do mojej i słodko pocałowała.
- to moja odpowiedź - uśmiechnęła się jak zawsze uroczo. Przytuliliśmy się, czułem szybkie bicie jej serca. Mógłbym pozostać w jej objęciach na wieki, lecz...
- Ross chodź ! Nasza kolej. - zawołał Riker.
Razem podeszliśmy do mojej rodziny. Abi przytuliła się z każdym na pożegnanie i jeszcze raz zacisnęła swoje pięści na moich plecach, mocno przytuliła i ze smutkiem opuściła ręce.
- nie płacz - otarłem łzy z jej policzka.
- ja nie chcę...
- nikt nie chce. Chciałbym z tobą zostać, ale
- ROSS! Samolot nam odleci!
- nie mogę - spuścił głowę.
- wiem, wiem..
Zerknął na mnie i pobiegł w stronę rodziny. Patrzyłam na bus, aż nie znikł mi z oczu. 
Gdy wychodziłam z lotniska widziałam startujący samolot.
To już koniec. 
Odlecieli.




poniedziałek, 8 września 2014

Info

Ohayoo!
Z tej strony Oliwia. Szykujemy dla was coś specjalnego, dlatego prosimy o cierpliwość, gdyż rozdział będzie na prawdę długi i wyczerpujący. Planujemy opublikować go w ten weekend, więc zaglądajcie do nas!
Do zobaczonka :*

czwartek, 28 sierpnia 2014

Informacja!

Niestety kończą się wakacje...
... Zaczyna się rok szkolny -.-
Czyli mniej wolnego czasu, dlatego chciałyśmy napisać, kiedy możecie się spodziewać postów.

Rozdziały będą wychodziły co jeden lub dwa tygodnie, w poniedziałki, w godzinach popołudniowych.

Jeśli macie pytania, możecie nam je zadawać w komentarzach lub na e-mail'u:
that.summer.we.met@gmail.com




<3

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

29. Przyjdzie na nas w końcu taki dzień. Dziś ostatni raz zaszalećchcę.Pofrunę za tobą, chociaż wiem, wrócę kiedy życie zbudzi mnie..."

~ Apartament R5 ~

Po dotarciu na miejsce, udali się w stronę apartamentu wynajmowanego przez R5. Na powitanie oboje starszych nastolatków wzięło dziewczyny w objęcia. Kiedy uwolniły się z ich uścisków, ich oczom ukazała się niecodzienna jadalnia. Były pod wrażeniem. Stół był ślicznie przyozdobiony kwiatami. Wszędzie świeciły się świece i roznosił się wspaniały zapach. Stormie zaprosiła wszystkich do stołu, a Rydel jeszcze krzątała się po kuchni. Na stół została podana kaczka. Delly widząc skrzywioną minę Oliwii powiedziała: 
- Wybacz, ale chłopcy nie mogą się obejść bez mięsa, ale spokojnie. Naszykowałam też coś dla ciebie. - Mówiła wnosząc warzywa w panierce.
Cała rodzinka poczęła próbować specjałów dumnej blondynki.
Po zjedzeniu wieczerzy, wszyscy rozsiedli się na kanapie z zamiarem obejrzenia wspólnie jakiegoś filmu i spędzenia razem miłego czasu. Rocky usiadł z Lee na podłodze, opierając rękę na jej ramieniu i bawiąc się kosmykiem jej włosów. Koło Abi przycupnął Ross, a z drugiej strony wcisnął się Ratliff. 
- Chłopaki ustąpcie Rydel - odezwał się najstarszy z braci, który właśnie sadowił się na podłodze.
- Ell, ustąp. - powiedział młodszy.
- Dlaczego niby ja mam to zrobić? - blondyn objął ramieniem Abi i popatrzył znacząco na przyjaciela. - Ech, dobra.
Dziewczyna usiadła obok koleżanki, a szatyn demonstracyjnie oprał się o jej nogi. Ross spojrzał na niego podejrzliwie, ale nic nie powiedział. Seans się rozpoczął,
ale Abi nie potrafiła się skupić. Czuła ciepło. Słyszała bicia serc, ale nie widziała. Nie widziała rozwiązania, a czas uciekał.
- Ten film jest całkiem fajny. - powiedział nagle Ross. - A tobie, też się podoba?
- Mhm. - odparła wytrącona z równowagi.

- To co? Idziemy teraz do clubu? - zapytała podekscytowany Rydel po skończonym filmie.
- Ja chyba zostanę w domu.
- Ani mi się waż Riker. - zaprotestowała.
- Właśnie powinieneś się zabawić i zapomnieć o niej. - dodał Rocky. 
- Dobra, to wy tu uprzątnijcie i przygotujcie się, a ja pójdę na chwilę do samochodu. - powiedział Ratliff.
Wyszedł.
Sam. 
- Ross, zostawiłam swój sweter w aucie, więc będę już na was czekać na dole. - oznajmiła Abi śpiesząc na parking.

,, Gdzie jesteś? Zaraz zaczynamy! '' - Oliwia rozejrzała się po pokoju, spojrzała na wszystkich wzrokiem przepełnionym winą. Nie chciała tego stracić. Wybrać starą czy świeżą miłość? Nie wiedziała. Myślała, że już dokonała wyboru, ale to było jedne wielkie kłamstwo.
- Przepraszam Rocky. Muszę wyjść.
- Co? Już? Tak szybko? - słyszała zawód w jego głosie.
- Tak. 
- To daj się przynajmniej odwieźć.
- Niee nieee... ech, no dobrze. - zgodziła się widząc proszący wzrok Rocky'ego. 

~ Parking ~

Szatyn słysząc kroki zbliżającej się nastolatki zapytał: 
- Wybrałaś?
- Jeszcze nie.
- Abi. - jedną ręką objął ją w tali, a drugą dotknął bladego policzka. - Kocham cię. - ich usta dzieliły już tylko milimetry.
Kolejny?
- No czeeeeść. - zaskoczył ich Ross. 
Jednak nie.
- Eeem..? Co wy robiliście? - spytał zdziwiony pozycją, w jakiej ich znalazł.
- Wpadło jej coś do oka i pomagałam to wyciągnąć. - odpowiedział szybko Ratliff, za szybko...
- Kotku, już wszystko dobrze? - ... ale chłopak niczego nie zauważył. 
- Tak, tak. - uśmiechnęła się i przytuliła blondyna.

Rodzeństwo wraz z Oliwią szybko posprzątało ze stołu i kanapy. Wszędzie walał się popcorn, ale udało im się w końcu opanować sytuację i zejść do samochodu.
- Wsiadajcie - zarządził Riker.
- Ej, a co z Rockym i Oliwią? - spytała siostra.
- Oliwia była gdzieś umówiona, więc Rocky jak zwykle wspaniałomyślnie ją dowiózł. - zaśmiał się wysoki blondyn.


~ Rocky i Oliwia ~

Przy samochodzie ciemnooki złapał dziewczynę za nadgarstek i przycisnął do drzwi. Nie potrafiła mu się oprzeć. 
- Kocham cię. Nie chcę wyjeżdżać bez ciebie. - czuła jak szybki był jego oddech, kiedy dotykał jej szyi. Jego ręka ssuwala się powoli po jej ramieniu, aż do pasa. Spanikowała.
- Rocky, ja już na prawdę muszę jechać. - wyrzuciła to z siebie. Nie patrzył na nią. Odwrócił się tylko i powiedział:
- Tak, oczywiście...


~ Club ~

Po wejściu do środka, usiedli przy jednym ze stolików. Rydel wcisnęła się pomiędzy niezadowolonego Ratliffa i Abi, a blondyni po obu stronach najmłodszej. Na początku chcieli zamówić drinki, a potem się trochę zabawić.

 Riker                          Ratliff                                              
  
The Bronx                       Blue Lagoon

Ross

 Purple VW

A wy dziewczyny?
- Blue Nut, please. - powiedziała słodko Rydel, mrugając do przystojnego barmana.

- Ja dziękuję.
- Zamów coś Abi. Spokojnie, jak się upijesz będę pilnował, żebyś tylko mnie całowała. - uśmiechnął się.
- Nie, naprawdę.
- Abi, nie wygłupiaj się - odparł Ell.
Booooże, jak on na mnie patrzy?!?
- Eeem, okey, możesz coś dla mnie wybrać.
- Super. - rozchmurzył się. Wreszcie poczuł, że może uzyskac przewagę nad blondynem. - Poproszę Pina Coladę dal tej ślicznej damy.

Za to blondyn zerknął tylko pytającym wzrokiem na Abi i poszedł złożyć zamówienie. Gdy wrócił z drinkami, grupa zaczęła odrazu rozmawiać na różne tematy. Po godzinie intensywnej rozmowy wyszli na parkiet. Na początku Ross wyciągnął Abi, potem Riker Ratliffa i siostrę. Tańczyli w grupie do szybkich, wesołych piosenek, lecz na nagle DJ zapowiedział wolną piosenkę...
Blondyn objął talję nastolatki, ona jego szyję i zaczęli się kołysać w rytm muzyki. Ellington poprosił do tańca Rydel, a najstarszy jakąś brunetkę która stała oparta o ścianę. Piosenka była długa, dlatego w pewnym momencie Ell zbliżył swoją parę do Abi i Rossa, i zapowiedział: 
- A teraz: zamiana partnerek! 
Młodszy nie miał raczej nic przeciwko. Objął swoją siostrę i zaczęli rozmawiać. Za to Rat pokierował blondynką tak, że trafili na drugi koniec sali, z dała od znajomych. 
- Dlaczego tak od nich uciekłeś?
- Bo chce się do ciebie poprzytulać, a tam nie mogę...
- A co jeśli on zauważy naszą nieobecność? - szeptała do jego ucha.
- Trudno... - odparł, delikatnie objął jej talię, głowę oparł na ramieniu i zaczęli się kołysać. Kiedy piosenka się skończyła dołączyli do przyjaciół.
Już czas...
Już wiem.
- No to, co zamawiamy? - zapytał Rik.
Chłopcy zamówili coś mocniejszego, a dziewczyny mało procentowe napoje. Ponownie weszli na parkiet i tańczyli z innymi osobami na imprezie.


~ Punkt widzenia Oliwii ~

- To... to ja już pójdę. - spojrzała na niego nieśmiało. Kiedy miała już wychodzić, Rocky ujął jej twarz i pocałował. Oliwia przymknęła oczy. Kiedy uścisk się rozluźnił, wyswobodziła się z niego i nie patrząc na chłopaka, dotknęła jego gorącego policzka.
- Muszę już iść. - szepnęła i zamknęła za sobą drzwi samochodu.

W clubie było duszno. Zakręciło jej się w głowie od odoru alkoholu. Przeciskając się przez tłum ludzi, zobaczyła w końcu scenę. Stał na niej. Po jego czole spływały krople potu. Grzywka opadała mu na oczy, a wszystkie mięśnie ruszały się w rytmie muzyki. Szła na ślepu ku niemu, aż ją dostrzegł. Zobaczyła błysk jego zębów, a potem została wciągnięta na scenę. Sukienka furkotała w powietrzu, kiedy obkręcała się wokół niego. Złapał ją w talii. Ujął jej twarz i pocałował. Dotknęła jego gorącego policzka. Rocky czy Piotrek stał u jej boku? Które ciemne oczy patrzyły na jej usta i zarumienione od tańca policzki? Koncert się skończył. Światła zgasły, a ona siedziała wtulona w tors chłopaka, który powtarzał wciąż te same słowa, a może tylko jej się tak wydawało.
- Już zawsze będziesz tylko moja.


~ Punkt widzenia Rocky'ego ~

Nie wiedział co się przed chwilą stało. Co znowu zrobił źle? Chciał tylko, by wiedziała, że ją kocha. Chciał by znów odwzajemniała jego pocałunki. 
Wyszedł z samochodu i ruszył w stronę clubu. Nie chciał się jej narzucać, po prostu szedł się napić. W środku było bardzo duszno. Usiadł przy ladzie i zamówił drinka. Na scenę właśnie została wciągnięta jakaś brunetka. Chciał odwrócić wzrok, ale zaintrygował go jej strój. Kusa, czarna sukienka przepasana jasnym pasem, skórzane, wysokie buty...
Spojrzał na nią jeszcze raz, ale tym razem inaczej. Przyglądał się jej ciału, ruchom. Czarnowłosy chłopak właśnie przyciągał ją do siebie.
- Oliwia. - szepnął i rzucił się w tłum ludzi. Kiedy wokalista spostrzegł co się dzieje, wtulił w siebie omamioną już dziewczynę i machnął ręką na ochronę, dając im znak by zatrzymali chłopaka.
Wstrząśnięty nastolatek wylądował na ulicy. Wstał, wsiadł do samochodu i zatopił twarz w dłoniach.

~ Club ~

Nagle Ratliff wziął za rękę Abi i szybkim krokiem poszli na tyły klubu.
- Co się stało? - spytała zdziwiona dziewczyna.
- Kocham cię, rozumiesz? Bądź ze mną! - zaniemówiła.
- Ell mówiłam, że gdy wybiorę kogoś to ci o tym powiem...- uśmiechnęła się uroczo.
- NIE! - krzyknął.
- Co?!
- Nie masz już wyboru, jedyny kandydat to ja.
- Ratliff nie wygłupiaj się i chodź wracamy - pociągnęła go ze rękę.
- Zostajemy TUTAJ. Nie puszczę cię do niego! - trzymał mocno jej nadgarstki.
- Ała, to boli. PUŚĆ MNIE! - krzyknęła.
- Nope
- Ell, dlaczego się tak zachowujesz? Nie tego chłopaka polubiłam...
- O Nie, co ja zrobiłem? Przepraszam ...
Puścił.
Jednak jeszcze nie wiem...

- Um Rydel, gdzie jest Abi? Nie ma jej już 20 minut.- spytał Ross.
- CO? Nic nie słyszę.
- GDZIE JEST ABI?!
- Aaa, nie wiem, ale Ellington też gdzieś zniknął. 
Blondyn natychmiast zaczął się przedzierać przez tłum ludzi, do wyjścia. Kiedy wyszedł przed budynek nie spotkał tam znajomych, poszedł na tyły klubu. 
- Co wy tu robicie?
- Ross - ucieszyła się dziewczyna i podbiegła do niego. - chodź, pójdziemy potańczyć? 
- T-t-tak - odwrócili się, a on spojrzał dziwnym wzrokiem na przyjaciela.

- Po co tam poszedłeś?
- Poprosiłem o jeszcze jedną wolną piosenkę - uśmiechnął się.
Gdy wolne nuty poleciały z głośników powiedział:
- Czy mogę piękną damę prosić do tańca? - wyciągnął dłoń w jej stronę.
- Tak - zarumieniła się
Ross 1:1 Ell
W trakcie piosenki blondyn popatrzył prosto w jej błękitne głębokie oczy, pogłaskał po zarumienionym policzku, delikatnie dotknął jej blado różowych ust swoimi wargami i oboje zatopili się w pocałunku.
- Abi, kocham cię...
- Ja ciebie... - przerwała, bo spostrzegła Ellingtona, który właśnie wszedł do klubu. 
- Coś się stało? - mówił obracając się za siebie, żeby zobaczyć na co patrzy dziewczyna.
- Nie, kocham cię - wtuliła się w jego umięśnione ciało.

Oczami Ratliffa
Co ja najlepszego zrobiłem?! Kretyn ze mnie. Miałem ją poprostu przekonać, że jestem jej wart bardziej niż on, a wszystko zepsułem. Potem jeszcze on przyleciał -,-
Najgorsze jednak było to, gdy ponownie wszedłem do budynku. Zobaczyłem ich razem, podczas pocałunku. Chwile później ona zerknęła na mnie, a ja odpowiedziałem jej smutnym zawiedzionym wzrokiem.

Po jeszcze kilku przetańczonych piosenkach młodzież zdecydowała opuścić imprezę i wrócić do hotelu.
- Jest już 2 w nocy, więc może zostaniesz u nas na noc? - zaproponował najstarszy.
- Wybacz, ale nie mogę. Moi rodzice byliby na mnie źli, a po za tym dzisiaj o 9 zaczynają mi się lekcje na których muszę być. Mama mi karze. 
- Szkoda - odezwał się Ross, który właśnie wyszedł jedynie z zawieszonym ręcznikiem na biodrach z łazienki po szybkiej kąpieli.
- Niestety nie możemy cię odwieźć, bo wiesz alkochol, ale zamówię ci taksówkę. 
Dziewczyna przytuliła wszystkich na pożegnanie i wróciła do domu.


~ Punkt widzenia Rocky'ego ~


- Oliwia, Oliwia, Oliwia... - Nie rozumiał jak mogła mu to zrobić tuż przed wyjazdem. Czy ojciec miał rację, wątpiąc w ten związek? A przecież jeszcze przed chwilą było tak idealnie. 
Nie. Oszukiwał samego siebie. Dziewczyna już od jakiegoś czasu zachowywała się w stosunkuniego bardziej ozięble. 
,, - Pokłóciłam się z kimś dla mnie bardzo ważnym, ale nie chcę o tym teraz rozmawiać. 
- Jak będziesz gotowa to mi powiesz? 
- Tak.'' 
- Ale nie powiedziała. Zdążyła się z nim pogodzić. 
- Cholera! - walnął w kierownice. - Jak mogłem nie zauważyć?!? Ona jest moja, a ten dupek nie powinien się wtrącać! - gwałtownie skręcił i wrócił na trasę prowadzącą do clubu.


Kiedy wpadł do środka, było już ciemno. Sala opustoszała. Wściekły chciał wyjść, ale za kulisami dało się słyszeć śmiechy. Wszedł na scenę i uchylił ciężką kotarę. Na stole leżała dziewczyna. Śmiała się, gdy chłopak leżący obok dotykał raz po raz ustami jej szyi. Rocky podszedł do niego i z całej siły trzepnął nim o podłogę. Rozległ się huk. Oliwia poderwała się i spojrzała na chłopaka wystraszona. Szatyn poczekał, aż ten wstanie i przyłożył mu z pięści w twarz. Piotrek poleciał na ścianę i osunął się po niej. Nastolatek odwrócił się w stronę zielonookiej i dotknął jej gołego ramienia.
- Oliwia, proszę cię, chodź. - prosił błagalnie. 
- Nnnie, ja chcę tu zostać. - broniła się. 
- Boże, co się z tobą dzieje?!? Spójrz na mnie? Naćpałaś się? - pokręciła głową. - To ile ty wypiłaś? Ile jej dałeś? Ona ma przecież niecałe szesnaście lat! - odwrócił się i w tym momencie dostał czymś w brzuch. Usłyszał wrzask. To brunetka krzyczała.
- Trzeba ją stąd wynieść. - pomyślał i odepchnął czarnowłosego. - Czego ty chcesz? - wykrzyczał w jego stronę. 
- Żebyś się od niej odwalił. Ona mnie kocha od dzieciństwa, a ciebie ile? Zastanów się kto jest dla niej ważniejszy! 
- Ale czy ona jest dla ciebie ważna?!? Upijasz ją człowieku do granic możliwości! To nie jest miłość! 
- Rocky. Rocky. - wyszeptała dziewczyna ciągnąc go za rękaw i najwyraźniej już poznając. - Ja.. mi jest chyba niedobrze. - i mówiąc to zwymiotowała. 
- Damn! Słońce, jak się czujesz? - wziął ją delikatnie na ręce. 
- Zostaw ją! 
- Och zamknij się! Ją trzeba zawieźć do szpitala, nie widzisz? - szatyn ruszył do samochodu, nie zatrzymywany już dłużej przez ciemnowłosego



Hej, Rozdział wyszedł bardzo długi, więc mamy nadzieję, że jesteście zadowoleni ;)
Jutro na blogu powinien pojawić się bardzo ważny post, dlatego prosimy o jego przeczytanie.


Dzisiaj nie mamy żadnych pytań, ale prosimy was o komentarze :)
P.S Na niebiesko będą zaznaczane myśli Abi ;)



Piosenka tytułowa: Przyjdzie taki dzień - Kasia Popowska







poniedziałek, 18 sierpnia 2014

28. Crazy Stupid Love!



Stroje nastolatek w następnych rozdziałach


Abi                                                                                                                       Oliwia



  
Rydel





















~ Dom Rebely ~
* na życzenie naszej czytelniczki *

- Kate, usiądź. Musimy pomówić o naszej córce i jej chłopaku. - powiedział bardzo poważnie Jack.
- O czym ty jeszcze chcesz mówić? Przecież Ross nam już wszystko powiedział co do zamiarów do Abi. - westchnęła kobieta.
- Ale nie uważasz, że to jeszcze za wcześnie?
- Jack. Czy mam ci przypomnieć ile mieliśmy lat jak zaczęliśmy się spotykać?
- No dobrze, ale ja nie spędzałem nocy w twoim łóżku! - zirytował się mężczyzna.
- Przecież dobrze wiesz, że gdyby nadarzyła się taka okazja to byś z niej skorzystał. - zaśmiała się jego żona.
- O boże, Kate!
- Co Kate, no co Kate?!? Przestań się już zachowywać jak stary zgred. 
- Chyba trochę przesadzasz! - Jack był coraz bardziej zdenerwowany.
- Koniec! Mam dość! Jak ci coś nie pasuje to porozmawiaj o tym z naszą córką, a teraz odsuń się od telewizora, bo chcę obejrzeć film!

~ Apartament R5 ~

Po powrocie do hotelu dziewczyny padły zmęczone na łóżka.
- A gdzie chłopaki? - zapytała zaciekawiona Oliwia.
- Pojechali gdzieś z Markiem, a co? Stęskniłaś się za moim bratem? - mrugnęła do niej Rydel. Dziewczyna odpowiedziała uśmiechem, ale przeczuwając falę pytań o ich związek, pożegnała się z dziewczynami pod pretekstem przygotowywania się do kolacji i wyszła. Rydel odwróciła się w stronę Abi. Nastolatka zarumieniła się. - Wiesz, Ross ostatnio tylko o tobie mówi. - zaczęła rozmowę.
- Ach taak? - nastolatka nie dała się złapać. 
- To jak tam u was?
- Jeśli on ciągle o mnie mówi to powinnaś wiedzieć. - zaśmiała się.
- Oj Abi. Przecież wiesz, że mi możesz wszystko powiedzieć. - uśmiechnęła się i złapała ją za ramię.
- Ups, jest już 15:30. Umm, no więc ja muszę lecieć.
- Kolacja jest dopiero za 2,5 godziny.
- Przepraszam, ale muszę. To do zobaczenia. - Chwyciła torebki z zakupami i pomachała przyjaciółce na pożegnanie.


~ Ulica przed domem Abi ~

- Abi, gdzie jesteś? - w komórce odezwał się głos, po tym jak dziewczyna nacisnęła zieloną słuchawkę.

- Gdzie czekasz? 
- Na rogu twojej ulicy, mam podjechać pod ciebie? - spytał, lecz usłyszał tylko przerywany sygnał.
Po 5 minutach chłopak pomachał do blondynki idącej w jego stronę.
- To czego ode mnie chcesz? - warknęła.
- A...Abi, chciałem się z tobą zobaczyć... - podszedł do niej. Tak bardzo chciał ją przytulić.
- To prosze. Jestem. - odparła i postawiła krok do tyłu.
- Ja wiem, dobra tamto było błędem, ale nie bądź na mnie zła. - zerknął na nią błagalnie.
- Nie jestem zła przez to, że to się stało. Jestem zła, że mi o tym przypominasz.
- Może dla mnie to było coś więcej, niż zwykły pocałunek.
- RATLIFF, MASZ DZIEWCZYNĘ, A... - szatyn położył palec na jej bladych ustach i sam powiedział:
-... a ty chłopaka. Wiem. 
Pocałował ją.
Stało się.
Znowu.
- Dla ciebie ONE nic nie znaczą? - popatrzył w jej szafirowe oczy.
- Tak. Nie. - spuściła wzrok. - Nie wiem. 
Ellington objął ją. Przez chwilę się opierała, ale ostatecznie oddała się jego ciepłu.
= ABI! Obudź się. Co ty robisz?! Już czas ... wybrać.=
- Już czas...
- Czas na co? - spytał zaciekawiony.
- Na wybór. - chłopak przytulił ją mocniej - ale sama go muszę dokonać.
- Kiedy dowiem się kogo z nas wybrałaś? - ponownie spojrzał w jej oczy.
- Później.
- Rozumiem. Pojadę po Oliwię, a ty idź się wyszykować. - podszedł do auta.
- Ellington! - nastolatek obrócił się w stronę dziewczyny. - Pamiętaj, że na razie nikt nie może się o nas dowiedzieć. - odparła i pobiegła do domu.
- O nas? - szepnął, a na jego ustach pojawił się nieśmiały uśmiech. - To My istniejemy? My?! - powtarzał po drodze - rozkoszując się myślą o ostatnim pocałunku.


~ Po powrocie do domu Binny ~

- Piotrek? - zawołała zdziwiona dziewczyna, widząc go rozwalonego na swoim łóżku. - Piotrek, ja przepraszam...
- Za co? - zapytał beznamiętnie. Dziewczyna milczała. Czarnowłosy podniósł na nią swoje ciemne oczy. - Chodź. - Oliwia podeszła do niego, ale nie wiedziała co ze sobą zrobić. Chłopak zachęcająco rozchylił nogi, żeby mogła się do niego przytulić. Nie zrobiła tego, więc złapał ją za rękę i przyciągnął ku sobie. Nie opierała się. - Przyniosłem coś dla ciebie. - Wyciągnął w jej kierunku czarną podłużną kopertę. Spojrzała na nią i wzięła z jego ciepłej dłoni. Bez słowa zajrzała do środka.



- A... ale, co to jest? - zapytała zainteresowana, kiedy wyjęła bilet.
- Dzisiaj z chłopakami gramy koncert. Chciałbym, abyś przyszła.
- Wow, ale super! Ale ja nie mogę. - spuściła głowę. - Jestem już umówiona na kolację.
- Chyba nie powiedziałem, jak bardzo mi na tym zależy. - mówiąc to nachylił się nad nią tak, by mogła czuć jego uregulowany i słodki oddech. Dygotała, nie mogła się ruszyć. Była pewna, że chłopak słyszy każde uderzenie jej oszalałego serca.
- Zgoda. Spróbuję wyjść wcześniej. - Piotrek odsunął się od niej. Odetchnęła spokojniej. 
- Widzimy się wieczorem. - mrugnął i zamknął za sobą drzwi, zostawiając wstrząśniętą Oliwię samą.


~ Podwórko domu Rebely ~


Kiedy wybiła 17:40, rozległ się dźwięk dzwonka. Przed drzwiami Abi stała ciemnowłosa dziewczyna.
- Hej! - uśmiechnęła się, kiedy stanęła przed blondynką.- Jesteś już gotowa? Bo Ell po nas przyjechał.
- yyy...Hej, um, tak, jestem gotowa - mówiła zamyślona.
- MAMO JA JUŻ IDĘ, PAAAA - Krzyknęła i zamknęła drzwi.
W samochodzie panowała dosyć niezręczna cisza. Szatyn co jakiś czas zerkał na blondynkę, co nie umknęło uwadze zielonookiej.
- Ratliff, coś nie tak? Kurcze, ja wiem, że Abiś wygląda dzisiaj przeuroczo, ale chyba lepiej, żebyś patrzył teraz na drogę.
- Tak, ja tylko patrzę w boczne lusterko. 
Blondynka uśmiechnęła się do chłopaka, który do końca drogi nie zerknął już na nią.

Kochamy was bardzo, tak więc wstawiamy już dzisiaj nowy rozdział.

Buziaki :*

P.S Jak myślicie, kogo wybierze Abi?